Radni miejscy Tarnowa zadecydowali w czwartek, że miasto wniesie aportem nowe tereny – o wartości 10,5 mln zł – do Tarnowskiego Klastera Przemysłowego S.A. Mimo wcześniejszych obiekcji, uchwałę poparli radni opozycyjnego PIS.
- Jako radni Prawa i Sprawiedliwości jeszcze raz damy zielone światełko prezydentowi Ścigale i poprzemy ten projekt uchwały – mówił szef klubu radnych PIS, radny Jacek Łabno. – Chcemy jednak już na początku zastrzec, aby w Parku Kryształowym nie powstały żadne szkodliwe inwestycje, a poza tym zobowiązujemy prezydenta, aby za pół roku przedstawił konkretną informację, co w tym czasie udało się zrobić na nowych terenach klastera. Godzimy się na tę uchwałę, bo chcemy, aby kolejne zielone światełko, które dajemy prezydentowi, służyło mieszkańcom.
Przy takiej decyzji radnych klubu PIS, nieoczekiwanie okazało się, że uchwała o wniesieniu aportem gruntów do klastera została przegłosowana przez radnych miasta jednogłośnie, 21 głosami „za”.
- Każdy aport wniesiony do klastera jest czymś pozytywnym – skomentował dla nas prezes klastera, Wojciech Seremet. – Są to przecież tereny przemysłowe, a my musimy je mieć w swoim posiadaniu, aby mieć co pokazać inwestorom zainteresowanym uruchomieniem swoich biznesów w Tarnowie. I nie ma znaczenia, że obecnie mamy kryzys gospodarczy. Być może jest to właśnie najlepszy moment, bo inwestorzy będą liczyli na to, że kupią po prostu taniej grunty i taniej uruchomią swoje biznesy. A na rozkręcenie nowych firm w klasterze potrzeba im z reguły około dwóch lat.
Nie bez znaczenia dla klastera jest powiększenie jego stanu posiadania na terenie Zakładów Mechanicznych. Klaster posiadał tam dotąd 10 hektarów gruntu, a obecnie miasto wniesie kolejnych 10 hektarów (część własnych, a część dzierżawionych od Skarbu Państwa). Jak się okazuje, posiadanie tu przez klaster 20 hektarów terenów pod inwestycje jest warunkiem koniecznym do ubiegania się o pieniądze europejskie z ZPORR.